Pogmatwało się wiele spraw. Wiele sytuacji jest niewyjaśnionych. Powtarzam sobie, że nie chcę znać prawdy, że dam radę bez wgłębiania się w to, ale to tylko głosy w głowie. Tak naprawdę mam już cały plan działania i wbrew przesłankom, jakie fundują nam denne hasła - działam. Pierwsze duże kroki zostały postawione. Potrzebuję przeżyć wewnętrznych, żeby zbudować siebie na nowo. Żeby powstać i mieć w sobie chęć do walki. Żeby podświadomość sama przejęła plan działania. Żeby ciało uaktywniło bunt przeciwko komórkom rakowym. Nie karmić się więcej placebo-złudzeniami, które niosą ze sobą tylko i wyłącznie koniec.
Próbuję nie bawić się w procenty, rokowania i durne statystyki z lekarskich teczek. Jestem indywidualną postacią i dusze mam silną, więc i wytrwała być może jestem. Być może jest moją niepewnością, bo pewna nigdy nie jestem niczego. Nie zastanawiam się jednak nad wyborem, bo i on jest prosty. Niemożliwe jest możliwym, aczkolwiek trzeba się bardziej postarać i spiąć dupę.
Zobaczcie ilu osobom się już udało.
Zobaczcie tylko jak może być cudownie.
Krew nie jest przecież straszna, a ofiary buntu będą zawsze. Coś nie wyjdzie na pewno, ale to kropla w morzu. Nasze morze będzie zbudowane z fali zwycięstwa. Co jedna mała kropla, zatem może zrobić?
Zapewniam, że droga jest zbyt prosta. Komplikujemy ją świadomie, żeby nie zanudzić się śmiertelnie. Bo kto szuka spokoju ten stworzony jest do umierania. Ten przegra w walce o życie. Bo przecież ciągle walczymy, bo przecież każdego dnia wygrywamy...
Dbajcie o innych.
poniedziałek, 29 grudnia 2014
wtorek, 23 grudnia 2014
Wesołych.
Słowa można budować z łatwością. Rzucać nimi o ścianę, albo jeździć
komuś nimi po niewyparzonym ryju. Ale spójrz tylko na swoją klawiaturę.
Tam nie ma słów. Masz pole do popisu.
Widziałam dziecko pakowane do kartonu. Ludzie bawią się w dziwne rzeczy.
to jest lalka warta więcej niż wasza miesięczna wypłata.
Uciekałam też do lasu, żeby ponapieprzać trochę w kawał drewna i rozwalić sobie rękę. W zamian za to dorwało mnie przeziębienie przedświąteczne i mam swoją wymarzoną garść tabletek.
Ostatni tydzień był dość nerwowy i zadziwiająco smutny. Jednak brakuje śniegu i brakuje prawdziwej choinki. Ja już swój pierwszy prezent dostałam.... wymarzony, bo przecież z minionkiem <3
Dziękuję, że jesteś. Dziękuję, że mam kogoś przy kim czuję się sobą i nie muszę udawać, że jestem normalna.
W piątek trafiłam na pogotowie z krwawieniem z dróg rodnych.
Widziałam dziecko pakowane do kartonu. Ludzie bawią się w dziwne rzeczy.
to jest lalka warta więcej niż wasza miesięczna wypłata.
Uciekałam też do lasu, żeby ponapieprzać trochę w kawał drewna i rozwalić sobie rękę. W zamian za to dorwało mnie przeziębienie przedświąteczne i mam swoją wymarzoną garść tabletek.
Ostatni tydzień był dość nerwowy i zadziwiająco smutny. Jednak brakuje śniegu i brakuje prawdziwej choinki. Ja już swój pierwszy prezent dostałam.... wymarzony, bo przecież z minionkiem <3
Dziękuję, że jesteś. Dziękuję, że mam kogoś przy kim czuję się sobą i nie muszę udawać, że jestem normalna.
W piątek trafiłam na pogotowie z krwawieniem z dróg rodnych.
Wesołych świąt.
wtorek, 9 grudnia 2014
Zanim odejdę.
'Zanim odejdę, nim odejdę stąd
Chwyć za rękę mnie, złap za rękę mą -
Pójdziemy razem tam, chaos nigdy nas nie dosięgnie.
(Nie dosięgnie już nas!)
Zanim odejdę, nim odejdę stąd
Chwyć za rękę mnie, złap za rękę mą -
Pójdziemy razem tam, chaos nigdy nas nie obejmie.'
Chwyć za rękę mnie, złap za rękę mą -
Pójdziemy razem tam, chaos nigdy nas nie dosięgnie.
(Nie dosięgnie już nas!)
Zanim odejdę, nim odejdę stąd
Chwyć za rękę mnie, złap za rękę mą -
Pójdziemy razem tam, chaos nigdy nas nie obejmie.'
https://www.youtube.com/watch?v=RjzujFoWxY8
piątek, 5 grudnia 2014
urodziny - Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się – na próbę.
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się – na próbę.
Podsumowując ostatni rok jestem pełna sprzeczności. Biję się sama ze sobą i zastanawiam się, czy to, co robię jest właściwe. Próbowałam wczoraj zasnąć spokojnie, ale myśli biegały mi po głowie, jak małe pijane minionki. Nie wiem czy w ogóle zasnęłam.
Otworzyłam oczy i miałam już 22 lata. Nie świadczy to o żadnej dojrzałości, ani dorosłości.
Przetrwałam kolejny rok i cieszę się, że znów tutaj jestem i po raz kolejny mogę się z Wami podzielić sobą.
Wymarzony urodzinowy śnieg leży na trawie. Może jest go malutko, ale malutkie zawsze cieszy.
I mimo wszystko, dziękuję swoim przyjaciołom, rodzinie i wszystkim znajomym, którzy przewinęli się przez te 22 lata, za to, że zbudowali mnie kawałek po kawałku, że ocierali łzy z moich policzków i słuchali tego co mówię. Że akceptowali moje wybory, które zawsze były zryte i ponadludzkie.
Dziękuję też za ostatni rok. Za ludzi, których poznałam i którzy zostali ze mną. Dziękuję lekarzom, Magdzie i dziękuję też sobie, że jeszcze nie zwariowałam.
czwartek, 27 listopada 2014
Nic z tego nie będzie.
Dzień w dzień, bardziej śmieszysz mnie
Nie wiesz..
Nie wiesz czego chcesz, czego nie chcesz, wiesz
To nie pierwszy raz..
To nie pierwszy raz, gdy ktoś ślepo błądzi
Nic z tego nie będzie, nic z tego nie będzie.
Łzy, sny, mówisz jestem zły,
Wczoraj..
Wczoraj wołasz: bądź, dzisiaj Wieszasz psy
Znowu...
Znowu racje mam, mówisz będę sam
Nic z tego nie będzie, nic z tego nie będzie.
https://www.youtube.com/watch?v=hOnw96SjdMk
Nie wiesz..
Nie wiesz czego chcesz, czego nie chcesz, wiesz
To nie pierwszy raz..
To nie pierwszy raz, gdy ktoś ślepo błądzi
Nic z tego nie będzie, nic z tego nie będzie.
Łzy, sny, mówisz jestem zły,
Wczoraj..
Wczoraj wołasz: bądź, dzisiaj Wieszasz psy
Znowu...
Znowu racje mam, mówisz będę sam
Nic z tego nie będzie, nic z tego nie będzie.
https://www.youtube.com/watch?v=hOnw96SjdMk
środa, 26 listopada 2014
Tachykardia.
Tachykardia, to chyba od nadmiaru orgazmów.
Przerażam się, że to faktycznie się dzieje, że kawałek po kawałku całe ciało zajmują składniki otępiające, i rozkruszające wszystkie granice możliwości. Leżę na łóżku i z łatwością zasypiam. To się ceni. Ceni się dobry sen. Ale to tylko łatwe zasypianie, a sen jest ten sam co zwykle. Ciało nieco bardziej zmęczone i niestabilne oczy.
Przeraża leczenie objawowe, bo to znaczy, że co? Łagodzenie bólu, ucisku, krwotoków i napadów lęku.
Schodek po schodku jest nieco gorzej. Wchodzę do domu z rozpadającą się klatką piersiową. Rozkurwia mnie od środka. Trochę się duszę.
Myślę o tym ciągle, ale doprowadza mnie to do wstydu. Mogłabym poczuć coś, ale nie chcę znów się w tym wszystkim utopić. Nie chcę nic. Ani stany depresyjne, ani szczęście. Upodlam się coraz bardziej.
Nie mogę być odpowiedzią. Jaram i się wkurwiam.
piątek, 21 listopada 2014
Śpij.
Obudziłam się po kolejnym koszmarze. Kolejna powódź zalała wszystko co materialne. Wlewała się do mieszkania przez okna i dudniła spływając po klatkowych schodach. Jestem gotowa, żeby płynąć, żeby wskoczyć do tej posranej głębi i nie dać się utopić. Jestem gotowa... ale tylko przez małą chwilę. Przez chwilę czuję siłę do walki, podnoszę się, idę... rozpieprzam całą marność tego świata. Nagle siadam. Nie mam siły, nie daję rady, poddaję się i tonę. Woda wpływa do mojego gardła i niesamowicie boleśnie zabija mnie. Dusi każdą część ciała.
Serce wypływa mi z ust. Łapie je między dłonie i przysiadam gdzieś na najbliższej wolnej od wody przestrzeni. Każą mi je połknąć, ale ono krwawi. Krew spływa mi po nadgarstkach. Serce pęka. Nie mam serca.
Budzę się. Przeklinam wszystko co w koło. Pierdolone instytucje ubezpieczeniowe, które grzebią mnie żywcem.
Za oknem śnieg. Zmarznięty deszcz. Jak co roku. Jak w moje urodziny, tylko, że ciut wcześniej.
Nie płaczę. Nie potrafię, nie umiem, chcę. Nic mnie nie wzrusza.
Jestem gotowa, pogodziłam się z faktem, że umieram. Uśmiecham się.
A Wy? Jesteście gotowi?
Serce wypływa mi z ust. Łapie je między dłonie i przysiadam gdzieś na najbliższej wolnej od wody przestrzeni. Każą mi je połknąć, ale ono krwawi. Krew spływa mi po nadgarstkach. Serce pęka. Nie mam serca.
Budzę się. Przeklinam wszystko co w koło. Pierdolone instytucje ubezpieczeniowe, które grzebią mnie żywcem.
Za oknem śnieg. Zmarznięty deszcz. Jak co roku. Jak w moje urodziny, tylko, że ciut wcześniej.
Nie płaczę. Nie potrafię, nie umiem, chcę. Nic mnie nie wzrusza.
Jestem gotowa, pogodziłam się z faktem, że umieram. Uśmiecham się.
A Wy? Jesteście gotowi?
Subskrybuj:
Posty (Atom)















